Całe szczęście, że pościel w
pokoju Alex jest ognioodporna, inaczej z Asgardu zostałaby tylko ruina. Płonące
ciało w nocy było wynikiem aktywacji mocy, która była w niej uśpiona od momentu
urodzenia. W przypadku tej dziewczyny obudzenie mocy trwało tylko godzinę. Alex
obudziło walenie w drzwi, następnie, nie czekając na odpowiedź, Loki wparował
jej do pokoju, rzucił w nią jakimiś ciuchami i bez słowa wyszedł. Dziewczyna
wolała chyba nie wiedzieć, skąd bóg wziął jej rozmiary. Wzięła ciuchy i poszła
do łazienki się przebrać. Jeansy rurki, biały T-shirt, buraczkowa bluza… tylko
butów brakowało. „No cóż, nie można mieć wszystkiego” stwierdziła Alex i
zaczęła pochłaniać śniadanie, które ktoś wsunął jej przez otwór w drzwiach. Gdy
skończyła bez zbytniego przekonania podeszła do drzwi i spróbowała je otworzyć.
O dziwo, nie zostały zamknięte na klucz. Alex po cichu wyszła do ogrodu, w
kieszeni miała łuk, a za paskiem schowała strzały. Rozejrzawszy się, czy nikt jej
nie widzi zakradła się do dziury w murze i poszła do lasu z nadzieją, że
znajdzie tam jakiś kołczan. Po 30 minutach znalazła jakiś, był poprzedzielany,
ale zdatny do użytku. Dziewczyna zwinęła go w kulkę i wepchnęła do kieszeni,
znalazła tam (w kieszeni) jakąś dużą kartkę złożoną na 4. Przypatrywała się jej
przez całą drogę powrotną z lasu do asgardzkiego ogrodu. Na kartce była mapa
zamku z zaznaczonymi tajnymi przejściami – prezent od Jane. Po dłuższym
studiowaniu planu, Alex ze zgrozą zauważyła, że żadne z przejść nie prowadzi na
zewnątrz, jedyną drogą ucieczki była główna brama pełna strażników. Dziewczyna
zebrała cały swój gnie i skierowała w stronę bogom winnej mapy, która nagle
zapłonęła. Mutanta z cichym okrzykiem zdumienia odrzuciła kartkę na trawę. Po
chwili opanowała się jednak i zaczęła zadeptywać ogień. Gdy było już po
wszystkim, a pozostałości po mapie rozwiał wiatr, Alex z ulgą opadła na ławkę
stojącą w pobliżu. Skupiła myśli i powoli, delikatnie i z rozwagą spróbowała
zapalić dłoń. Nie udało się. Dziewczyna stwierdziła, że kartka była z materiału
światłoczułego i po zbyt długim przebywaniu na słońcu po prostu się spaliła. Do
ławki na której siedziała podleciał mały koliberek. „Wolny farciaż” pomyślała
„leci sobie gdzie chce i kiedy chce”, po chwili ptak przysiadł tuż obok niej.
- To tu się ukrywasz! –
krzyknął Loki. Wystraszony zwierzak poderwał się do lotu. Alex popatrzyła na
asgardczyka wzrokiem zimnym jak lód.
- Wystraszyłeś go.
- Jaki pech. Lepiej wracaj do
zamku zanim Odyn się zorientuję.
- I co, mnie nie skrzywdzi.
Za to ciebie, to co innego.
- Ale ja mogę się zemścić na
tobie.
- I co? Znowu mnie
postraszysz, że nie dasz mi kolacji? – dziewczyna nie mogła darować bogowi
tego, że wczorajszego dnia musiała go błagać o wypuszczenie. Cóż, zemsta jest
słodka.
- Może, ale nie poprzestanę
na straszeniu. W ogóle cię nie wypuszczę na kolację. – Alex uśmiechnęła się
przebiegle. Na kolacji to jej już dawno tu nie będzie.
- Oj dobra, dobra już idę.
Tylko wypuść mnie jeszcze ok. 19:30, ok?
- Aaaaaa, na ten zachód
słońca? Podobno będzie niezły,
- Taa.. będzie co pooglądać.
***
- Dobra choć, ale tak, żeby
nikt cię nie widział. – szepnął jej do ucha Loki.
- Po co ci ta torba? –
spytał.
- Potrzebna mi po to… no… nie
interesuj się. – odpowiedziała dziewczyna.
- Ok. Chodźmy już.
Najciszej jak tylko mogli i
uważając na strażników wymknęli się na zewnątrz. Rozsiedli się na trawniku i
podziwiał naprawdę ładny zachód słońca. Nagle rozległ się ogłuszający wybuch.
- Oho, to sygnał dla mnie.
- Co? Oszukałaś mnie! Od
początku planowałaś ucieczkę!
- Oczywiście! Myślałeś, że
będę posłusznie czekać aż umrę w tej waszej klatce?! No chyba nie!
- Ale... - zaczął Loki.
- Adijos frajeros! – Alex
wykonała niedbały salut i odbiegła w stronę zamieszania, w biegu wyciągając z
kieszeni kołczan, który od razu zapełniła strzałami i rozłożyła łuk. Szybko
zauważyła grupę swoich wybawicieli, szczególnie rzucała się w oczy
czerwono-złota zbroja Starka. Alex natychmiast do nich dołączyła wyciągając
jednocześnie swoją prowizoryczną strzałę. Naciągnęła łuk i trafiła jednego ze
strażników w rękę, nie do końca tam celowała, ale jej przeciwnik nie był już
zdatny do walki, więc dziewczyna stwierdziła, że może być. „Członków Avengers
jest 5 (Thor był w pałacu i Alex szczerze wątpiła, aby wiedział cokolwiek o
ataku, ale biorąc pod uwagę jego zdolności posługiwania się młotem to może i
lepiej…) plus ja to będzie 6. Strażników jest ok.50. To się nazywa wyrównane
szanse, nie ma co!” Alex ze zdenerwowania zaczęły trząść się ręce. Podbiegła do
Avengersów, gdy tylko ją zauważyli naciągnęła cięciwę łuku i wypuściła strzałę
w następnego strażnika, żeby wiedzieli, że jest ich sprzymierzeńcem.
- To ty jesteś tą ślicznotką
w opałach?! – spytał Iron Man jednocześnie rażąc któregoś z wrogów laserem.
- Tak też mnie można nazwać!
– odkrzyknęła dziewczyna nakładając w tym samym czasie strzałę na cięciwę.
- Wobec tego leć biegiem w
stronę portalu. Będziemy cię osłaniać. – wtrącił jakiś facet z tarczą, to chyba
Kapitan Ameryka.
Alex już miała wypuścić
strzałę, gdy ta nagle pod wpływem emocji dziewczyny zapłonęła, mimo to
spokojnie wymierzyła i oddała strzał. Następnie odwróciła się na pięcie i
odbiegła w stronę portalu. Trzech strażników próbowało ją powstrzymać, lecz
każdy dostał płonącą strzałą w brzuch. Reszta miała tyle rozumu, by nie próbować
jej przeszkadzać. Alen w jakiś sposób (sama do końca nie wiedziała jaki)
sprawiała, że te strzały płonęły, tak samo jak ta kartka w ogrodzie.
Rodzice zawsze powtarzali
jej, że jest niezwykła. Odyn twierdził, że jest zbyt niebezpieczna, by mogła
być wolna. Po uprowadzeniu jej przez Lokiego T.A.R.C.Z.A. od razu się nią
zainteresowała. Nagle wszystkie elementy układanki wskoczyły na swoje miejsce.
Alex jest mutantką. Jej mocą, darem, umiejętnością, przekleństwem jest władza
nad ogniem.
~~~
Zmartwychwstałam. Tak wiem, jestem okropna. W nagrodę rozdział jest trochę dłuższy. Dziś wchodzę na bloggera, patrzę, a tam 900 wyświetleń, jesteście niesamowici. Dlatego zostawiam wam bonus, bardzo słynne ostatnio na YouTubie "pytanie i wyzwanie". Polega to na tym, że w komentarzach pod postem zostawiacie wymyślone przez siebie pytania i wyzwania, a ja muszę na nie odpowiedzieć lub je wykonać. Myślę, że będzie to ciekawy przerywnik w czasie wakacyjnej monotonii, liczę na waszą kreatywność. J Fajnych wakacji życzę, cześć!