czwartek, 9 lipca 2015

Rozdział 5

Całe szczęście, że pościel w pokoju Alex jest ognioodporna, inaczej z Asgardu zostałaby tylko ruina. Płonące ciało w nocy było wynikiem aktywacji mocy, która była w niej uśpiona od momentu urodzenia. W przypadku tej dziewczyny obudzenie mocy trwało tylko godzinę. Alex obudziło walenie w drzwi, następnie, nie czekając na odpowiedź, Loki wparował jej do pokoju, rzucił w nią jakimiś ciuchami i bez słowa wyszedł. Dziewczyna wolała chyba nie wiedzieć, skąd bóg wziął jej rozmiary. Wzięła ciuchy i poszła do łazienki się przebrać. Jeansy rurki, biały T-shirt, buraczkowa bluza… tylko butów brakowało. „No cóż, nie można mieć wszystkiego” stwierdziła Alex i zaczęła pochłaniać śniadanie, które ktoś wsunął jej przez otwór w drzwiach. Gdy skończyła bez zbytniego przekonania podeszła do drzwi i spróbowała je otworzyć. O dziwo, nie zostały zamknięte na klucz. Alex po cichu wyszła do ogrodu, w kieszeni miała łuk, a za paskiem schowała strzały. Rozejrzawszy się, czy nikt jej nie widzi zakradła się do dziury w murze i poszła do lasu z nadzieją, że znajdzie tam jakiś kołczan. Po 30 minutach znalazła jakiś, był poprzedzielany, ale zdatny do użytku. Dziewczyna zwinęła go w kulkę i wepchnęła do kieszeni, znalazła tam (w kieszeni) jakąś dużą kartkę złożoną na 4. Przypatrywała się jej przez całą drogę powrotną z lasu do asgardzkiego ogrodu. Na kartce była mapa zamku z zaznaczonymi tajnymi przejściami – prezent od Jane. Po dłuższym studiowaniu planu, Alex ze zgrozą zauważyła, że żadne z przejść nie prowadzi na zewnątrz, jedyną drogą ucieczki była główna brama pełna strażników. Dziewczyna zebrała cały swój gnie i skierowała w stronę bogom winnej mapy, która nagle zapłonęła. Mutanta z cichym okrzykiem zdumienia odrzuciła kartkę na trawę. Po chwili opanowała się jednak i zaczęła zadeptywać ogień. Gdy było już po wszystkim, a pozostałości po mapie rozwiał wiatr, Alex z ulgą opadła na ławkę stojącą w pobliżu. Skupiła myśli i powoli, delikatnie i z rozwagą spróbowała zapalić dłoń. Nie udało się. Dziewczyna stwierdziła, że kartka była z materiału światłoczułego i po zbyt długim przebywaniu na słońcu po prostu się spaliła. Do ławki na której siedziała podleciał mały koliberek. „Wolny farciaż” pomyślała „leci sobie gdzie chce i kiedy chce”, po chwili ptak przysiadł tuż obok niej.
- To tu się ukrywasz! – krzyknął Loki. Wystraszony zwierzak poderwał się do lotu. Alex popatrzyła na asgardczyka wzrokiem zimnym jak lód.
- Wystraszyłeś go.
- Jaki pech. Lepiej wracaj do zamku zanim Odyn się zorientuję.
- I co, mnie nie skrzywdzi. Za to ciebie, to co innego.
- Ale ja mogę się zemścić na tobie.
- I co? Znowu mnie postraszysz, że nie dasz mi kolacji? – dziewczyna nie mogła darować bogowi tego, że wczorajszego dnia musiała go błagać o wypuszczenie. Cóż, zemsta jest słodka.
- Może, ale nie poprzestanę na straszeniu. W ogóle cię nie wypuszczę na kolację. – Alex uśmiechnęła się przebiegle. Na kolacji to jej już dawno tu nie będzie.
- Oj dobra, dobra już idę. Tylko wypuść mnie jeszcze ok. 19:30, ok?
- Aaaaaa, na ten zachód słońca? Podobno będzie niezły,
- Taa.. będzie co pooglądać.
***

- Dobra choć, ale tak, żeby nikt cię nie widział. – szepnął jej do ucha Loki.
- Po co ci ta torba? – spytał.
- Potrzebna mi po to… no… nie interesuj się. – odpowiedziała dziewczyna.
- Ok. Chodźmy już.
Najciszej jak tylko mogli i uważając na strażników wymknęli się na zewnątrz. Rozsiedli się na trawniku i podziwiał naprawdę ładny zachód słońca. Nagle rozległ się ogłuszający wybuch.
- Oho, to sygnał dla mnie.
- Co? Oszukałaś mnie! Od początku planowałaś ucieczkę!
- Oczywiście! Myślałeś, że będę posłusznie czekać aż umrę w tej waszej klatce?! No chyba nie!
- Ale... - zaczął Loki.
- Adijos frajeros! – Alex wykonała niedbały salut i odbiegła w stronę zamieszania, w biegu wyciągając z kieszeni kołczan, który od razu zapełniła strzałami i rozłożyła łuk. Szybko zauważyła grupę swoich wybawicieli, szczególnie rzucała się w oczy czerwono-złota zbroja Starka. Alex natychmiast do nich dołączyła wyciągając jednocześnie swoją prowizoryczną strzałę. Naciągnęła łuk i trafiła jednego ze strażników w rękę, nie do końca tam celowała, ale jej przeciwnik nie był już zdatny do walki, więc dziewczyna stwierdziła, że może być. „Członków Avengers jest 5 (Thor był w pałacu i Alex szczerze wątpiła, aby wiedział cokolwiek o ataku, ale biorąc pod uwagę jego zdolności posługiwania się młotem to może i lepiej…) plus ja to będzie 6. Strażników jest ok.50. To się nazywa wyrównane szanse, nie ma co!” Alex ze zdenerwowania zaczęły trząść się ręce. Podbiegła do Avengersów, gdy tylko ją zauważyli naciągnęła cięciwę łuku i wypuściła strzałę w następnego strażnika, żeby wiedzieli, że jest ich sprzymierzeńcem.
- To ty jesteś tą ślicznotką w opałach?! – spytał Iron Man jednocześnie rażąc któregoś z wrogów laserem.
- Tak też mnie można nazwać! – odkrzyknęła dziewczyna nakładając w tym samym czasie strzałę na cięciwę.
- Wobec tego leć biegiem w stronę portalu. Będziemy cię osłaniać. – wtrącił jakiś facet z tarczą, to chyba Kapitan Ameryka.
Alex już miała wypuścić strzałę, gdy ta nagle pod wpływem emocji dziewczyny zapłonęła, mimo to spokojnie wymierzyła i oddała strzał. Następnie odwróciła się na pięcie i odbiegła w stronę portalu. Trzech strażników próbowało ją powstrzymać, lecz każdy dostał płonącą strzałą w brzuch. Reszta miała tyle rozumu, by nie próbować jej przeszkadzać. Alen w jakiś sposób (sama do końca nie wiedziała jaki) sprawiała, że te strzały płonęły, tak samo jak ta kartka w ogrodzie.
Rodzice zawsze powtarzali jej, że jest niezwykła. Odyn twierdził, że jest zbyt niebezpieczna, by mogła być wolna. Po uprowadzeniu jej przez Lokiego T.A.R.C.Z.A. od razu się nią zainteresowała. Nagle wszystkie elementy układanki wskoczyły na swoje miejsce. Alex jest mutantką. Jej mocą, darem, umiejętnością, przekleństwem jest władza nad ogniem.

~~~
 Zmartwychwstałam. Tak wiem, jestem okropna. W nagrodę rozdział jest trochę dłuższy. Dziś wchodzę na bloggera, patrzę, a tam 900 wyświetleń, jesteście niesamowici. Dlatego zostawiam wam bonus, bardzo słynne ostatnio na YouTubie "pytanie i wyzwanie". Polega to na tym, że w komentarzach pod postem zostawiacie wymyślone przez siebie pytania i wyzwania, a ja muszę na nie odpowiedzieć lub je wykonać. Myślę, że będzie to ciekawy przerywnik w czasie wakacyjnej monotonii, liczę na waszą kreatywność. J Fajnych wakacji życzę, cześć! 

11 komentarzy:

  1. Nominowałam cię do Liebster Blog Award! :)
    Szczegóły tutaj: guardiansoflostsoul.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nominowałam cię do Liebster Blog Award! :)
    Szczegóły tutaj: guardiansoflostsoul.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. [P] Jaka była najśmieszniejsza sytuacja która ci się przydarzyła ostatnio?

    OdpowiedzUsuń
  4. [W] Zjedz cytrynę i popij to cappuccino :)

    OdpowiedzUsuń
  5. [W] Skoro jest tak gorąco to... poproś koleżanki by cie balonami z wodą oblały.
    [P] Czy podoba ci się wyzwanie? Jak podoba ci się blogowanie? Czy przyjaciele wiedzą że piszesz? Z kąt biorą się twoje pomysły?

    OdpowiedzUsuń
  6. [ P] Co Cię natchneło by zacząć pisać bloga?

    OdpowiedzUsuń
  7. [ P] Co Cię natchneło by zacząć pisać bloga?

    OdpowiedzUsuń
  8. (P) Jaki jest twój ulubiony cytat z filmu "The Avengers"?
    Ps. Bardzo fajnie czyta się twojego bloga pozdrawiam. ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak zobaczyłam, że blog jest o Avengersach, to prawie się popłakałam :')
    Niestety nie mam ani pytania, ani wyzwania, ale muszę lecieć przeczytać wszystko od początku!
    death-frisbee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Nominowałam cię do LBA!!!
    szczegóły tu:
    http://di-angelo-story.blogspot.com/2015/09/lba.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za nominacje, jest mi bardzo milo, a jednak moim zdaniem zabawa w cos takiego jest nieco dziecinna. Dla mnie o wiele wazniejszy jest komentarz (nawet taki, w ktorym wytykacie mi bledy) niz nominacja. Podsumowujac dziekuje, ale nie!

      Usuń