piątek, 22 maja 2015

Rozdział 2

Gdy Alex spojrzała w górę i zobaczyła gwałtownie zbliżający się sufit, w pierwszym odruchu padła na kolana okrywając głowę rękami. Jednak ciężar budynku, który miał ją zmiażdżyć nie nadszedł. Kiedy zdziwiona dziewczyna spojrzała w górę, ujrzała kopułę z jakiejś niezwykłej energii, którą wytworzył ten tajemniczy jegomość.
- Ja wiem, że jestem zniewalający, ale nie musisz przede mną bić pokłonów. - zaczął rozmowę nieznajomy.
- Wcale się tobie nie kłaniam. - odparła lekko zagniewana dziewczyna.
- Doprawdy? - bóg mówiąc to uniósł jedną brew, a usta rozciągnął w sarkastycznym uśmiechu. Wtedy właśnie Alex spostrzegła, że faktycznie klęczy przed tym dziwnym, aczkolwiek przystojnym mężczyzną. Z delikatnie czerwonymi z gniewu policzkami zerwała się na równe nogi, już miała rzucić ciętą ripostę, ale zorientowała się co właściwie miało miejsce przed chwilą. Wszędzie wokół niej leżały ciała martwych ludzi. Asgardczyk uratował ją, ale nie z powodu śmierci rodziców. Wyczuł w niej jakąś dziwną energię, wtedy w jego głowie zaczął powoli formować się plan przejęcia Ziemi.
- Nazywam się Loki, pochodzę z Asgardu. To co tu widzisz to moje dzieło! - rzekł, rozłożył ręce i spojrzał na dziewczynę tak, jakby spodziewał się, że zacznie bić mu brawo. Jednak ona tego nie widziała, zszokowana rozglądała się dookoła, a klatka piersiowa latała jej jak oszalała. Loki spojrzał na nią z mieszaniną litości i rozbawienia, widząc ją taką przerażoną chciał ją przytulić, jakoś pocieszyć. Złapał ją za przedramię z zamiarem potrząśnięcia nią, jednak gdy tylko dziewczyna poczuła na sobie jego dotyk, od razu odskoczyła od niego jak oparzona.
- Nie zbliżaj się od mnie! Jesteś zabójcą! - wrzasnęła.
W jej oczach zaszkliły się łzy przerażenia, po czym Alex odwróciła się na pięcie i odbiegła. Lokiego jednocześnie zasmucił i rozgniewał ten gest. "Jakaś zwykła Ziemianka nie będzie mnie rozstawiać po kątach" - pomyślał i pewnym siebie krokiem ruszył za dziewczyną. Alex, napędzana dodatkowo adrenaliną, biegła naprawdę szybko. Zmęczyła się jednak po paru minutach tego szaleńczego sprintu, nawet ona miała swoje ograniczenia. Biegła tak szybko i była tak zszokowana, że nie zwracała uwagi na nic co się wokół niej dzieje. Między innymi na drogę, którą tu przybiegła. "Czyli słowem się zgubiłam" - pomyślała. Zauważyła jakiś ciemny zaułek i usiadła pod ścianą jakiegoś obskurnego bloku. Alex spróbowała wyciszyć oddech, uspokoić bicie serca. Cóż była sama, starała się być silna, ale zrozumiał, że dłużej już nie da rady, to potężniejsze od niej. Łzy same poleciały jej po policzkach, cóż nie mogła nic na to poradzić, nie kontrolowała już tego.
- Hej, nic ci nie jest? - obok zaułka, w którym się schowała przechodził jakiś dobrze zbudowany mężczyzna i chyba ja zauważył. Dziewczyna nie chciała teraz z kimkolwiek rozmawiać, więc spróbowała wtopić się w ścianę budynku. Niestety, miała zamiar wziąć cichy oddech, a zamiast tego jej klatką piersiowa wstrząsnął szloch. "Dobra, teraz wciskanie się w ścianę nic nie da i tak mnie zauważył". Blondyn podszedł i kucnął tuż obok. Przez pierwsze 5 minut Alex zachowywała się tak, jakby go w ogóle nie było, jednak tych przeszywających, niebieskich tęczówek nie dało się długo ignorować. Dziewczyna w końcu zebrała się w sobie i spojrzała mu w oczy. Wtedy nie było już odwrotu, musiało się stać to czego najbardziej nie lubiła. Litość. I te głupie pytania. Tym razem było podobnie. Gdy nieznajomy zobaczył łzy na jej twarzy, kucnął nieco bliżej, oparł dłonie na policzkach, a kciukami otarł jej łzy spod oczu. Zaczął do niej przemawiać jak do małego zwierzątka.
- Hej, co jest? Co się stało? Czemu płaczesz? Nie płacz! Może mogę ci jakoś pomóc? - Alex z miejsca go polubiła, zachowywał się jakby mu na niej zależało, mimo że znali się od 2 sekund. Dosłownie.
- Obawiam się, że żadna istota na tej planecie nie jest w stanie mi pomóc. - odparła.
- Nazywam się Steve Rogers i  - Alex nie dowiedziała się co chciał jej powiedzieć. Jakaś dziwna siła uniosła go, a potem cisnęła o mur, chłopak zemdlał i osunął się na ziemię.
- Steeeve! - krzyknęła dziewczyna. Chciała podbiec i zobaczyć czy żyje, jednak nie mogła. Ktoś złapał ją jedną ręką w pasie,a druga przyłożył jej do ust. Alex usiłowała krzyczeć, wierzgała się i wyrywała. Jednak porywacz okazał się zadziwiająco silny, nałożył jej opaskę na oczy i wrzucił do worka. Na początku próbowała się szarpać, ale stwierdziła, że to i tak nic nie da, więc postanowiła zachować energię na później. "Dobra, uporządkujmy fakty" - pomyślała. "To pewne, że porwał mnie Loki, tylko on włada taką mocą, czyli jest po prost świetnie. Porwał mnie psychopata, który uciekł z psychiatryka, pomordował po drodze ponad 200 osób i bawi się w boga. Super!"
- Hajmdalu, otwórz swe wrota! - usłyszała głos Asgardczyka.
Stwierdziła, że albo teraz, albo nigdy i z całej siły się szarpnęła.
- Ech, za dużo kłopotów z tobą. - westchnął Loki i nagle wbił jej w szyję strzykawkę z jakimś dziwnym płynem. Alex strasznie zaczęła boleć głowa, wzrok przez 5 sekund to wyostrzał się, to znów zamazywał. A potem zgasło jej światło.

~~~
No, Iron Girl chciałaś dłuższy rozdział to masz teraz się męcz (diabelski uśmieszek). A co do sceny ze Steve'm to mam idealnie pasujący wiersz.
Są łzy, co jak ogień palą,
Są serca, co nigdy się nie żalą,
Są winy, na które nie ma sędziego,
Więc, gdy ktoś płacze, nie pytaj dlaczego.
Chciałam jeszcze wspomnieć, że teraz rozdziały nie będą się pojawić tak często, bo skończył się "zielony tydzień" i wracam do szkoły, a tam zacznie się poprawianie ocen  i szaleńczy wyścig do końca roku, więc... Ale coś tam wstawieeee... No, to pa!      

środa, 20 maja 2015

Rozdział 1

Loki był mistrzem w maskowaniu. Jak najciszej wyszedł ze swojej celi, przybrał wygląd strażnika i pewnym siebie krokiem wyszedł z zamku. Zanim strażnik wrót zdążył powiedzieć choć słowo, Loki jednym, sprawnym ciosem znokautował go i otworzył sobie portal na Ziemię. "Poszło zaskakująco łatwo, choć w sumie... aaa, nieważne". Asgardczyk miał teraz dużo ciekawsze rzeczy do roboty. Tam na Ziemi...

***
Nie. To zdecydowanie nie był zwykły dzień.Właściwie odtąd nic nie będzie już takie jak dawniej. Nie odkąd spotkała TEGO człowieka. Siedemnastoletnia Alex pospiesznie szła ulicą, ubrana była jak zwykle - cała na czarno. Buty na obcasach głośno stukały, gdy prawie biegła po brukowanej uliczce. Było cicho i spokojnie, a to rzadkość, zwłaszcza na przedmieściach Nowego Yorku. Wróciła do domu i wykąpała się. Założyła długą, czarną sukienkę wieczorową. Dzisiaj bowiem wybierała się na bal z okazji 10-lecia wieży "Stark Tower". Niegdyś pracowali tam jej rodzice. Jednak jej ojciec zginął w wybuchu jednej z pracowni, matka zaś zatruła się gazem z przeciekającej butli. Straciła tam oboje rodziców, więc multimiliarder Tony Stark, czuł, że musi zaopiekować się sierotą i oddać ją do domu dziecka. Alex wykręciła się jednak. Teraz został jej tylko rok i będzie bezpieczna. Dziewczyna zaplotła włosy w warkocz, w którym widocznie wyróżniało się jedno płomiennie czerwone pasemko. Założyła też czarne rękawiczki do połowy przedramienia.

***
   - No,no,no! "Stark Tower" zmieniła się nie do poznania.- mruknęła do siebie Alex, gdy nagle zauważyła jakiegoś podejrzanego jegomościa. Zdecydowanie nie wyglądał na pracownika "Wieży". Jej rozmyślania przerwały oklaski, po których na platformę wszedł Tony Stark. Gadał coś o poszkodowanych, o dobrych ludziach, którzy zgineli i oinnych pierdołach. Następnie krzykną "bal czas zacząć" i zszedł ze sceny. Na jego słowa zaczęła grać muzyka, ludzie rozpoczeli rozmowy i tańce, kilka par podeszło do barui zamówiło drinka.
- Spójrz na nich, świętują śmierć tylu ludzi. Głupcy! Niedługo i do nich zawita śmierć. Do ciebie też! Nie jesteś od nich lepsza!- usłyszała szept. Właściciel tego cudownego głosu, któremu chciała być posłuszna, łaskotał ją delikatnie wargami.
- Moi rodzice tu zgineli. Przyszłam tylko dlatego, że gdy Stark mnie widzi, lituje się nademną i wypłaca mi pieniądze niezbędne do życia.
- O, och. Nie wiedziałem.Wobec tego ciebie oszczędze.
Po tych słowach wieżowiec zawalił się na głowy gości.
~~~~ 
Tym oto radosnym akcentem kończę rozdział pierwszy. Sorry, że taki nudny ale akcja rozręca się dopiero w drugim, trzecim rozdziale. Nastepny pojawi się prawdopodobnie w piątek, ale pewności nie mam. A-a, nie odchoć jeszcze zostaw po sobie komentarz, nawt nie wiesz jak motywuje on do dalszej pracy. :)    

wtorek, 19 maja 2015

Prolog

Wokół nas od zawsze, oprócz ludzi, żyją też mutanci. Czasem są oni nieświadomi własnych mocy, umiejętności, darów, przekleństw. Posłuchajcie historii o dziewczynie, która... no właśnie. Co zrobi? Co zrobiła? Co przeskrobała, że ściga ją T.A.R.C.Z.A.? Potraktujcie to jako ostrzeżenie! Mutanci zbierają informacje! Czy zamierzają nas zaatakować, czy ochronić? Przekonajcie się sami!

niedziela, 17 maja 2015

Powitanie

Cześć! "Nazywam" się Cormilia di Angelo, a to jest mój pierwszy blog więc za wszystkie ewentualne błędy bardzo przepraszam, choć liczę, że moja edytorka podoła zadaniu :). Z góry dziękuje za wszystkie komy, które będziecie (mam nadzieję) zostawiać pod postami. Wierzę, że będą mnie one motywować do pracy. Posty będę wrzucać minimum raz w tygodniu (choć może się zdarzyć, że będą one częściej). Tak więc do zobaczenia!